Poniedziałek, 9 grudnia 2019. Imieniny Anety, Leokadii, Wiesława

Podziel się:

Podziel się:

NAJWAŻNIEJSZY JEST POMYSŁ

Na festynie integracyjnym „Spotkajmy się – Poznajmy się”, który 26 października 2019r.odbywał się w Zespole Szkolno – Przedszkolnym w Lidzbarku Warmińskim obecni byli: dziennikarka Ewa Lubińska i pisarz Andrzej Ballo, którzy opowiadali o swoich profesjach.

Festyn odbywał się pod hasłem „Kim chciałbym być?”. Organizatorem stoiska „Redakcja. Pokój pisarzy” była biblioteka szkolna. Udekorowano je portretami znanych autorów oraz okładkami popularnych publikacji, na stołach rozłożono czasopisma a wszędzie wokół poniewierały się dziesiątki otwartych i zamkniętych książek. Jednak główną atrakcją była… stara, wygrzebana gdzieś z zakamarków piwnicy, maszyna do pisania, niegdyś główny atrybut pracy twórczej.

Przejrzeć się w okładce jak w lustrze

Pierwszymi odwiedzajacymi stoisko biblioteczne były dzieci z klas I – IV i ich rodzice. W meandry zawodu dziennikarza wprowadzała pani Ewa Lubińska – wieloletnia redaktor naczelna Gazety Lidzbarskiej, jak również autorka zbioru reportaży "Są tacy Warmiacy, czyli slow life po warmińsku", a także poetka, która wydała tomik wierszy „Droga do siebie”.

Dla wielu uczniów było to pierwsze spotkanie nie tylko z zawodem dziennikarza, lecz także uświadomienie sobie, że na świecie istnieje coś takiego jak… gazety. To, że dzieci nie lubią czytać, jest powszechnie znane, ale, że nie znają i nie kupują czasopism, już mniej. To odkrycie zaskoczyło także naszego gościa. Ale pani redaktor do spotkania dobrze się przygotowała i przyniosła gadżety, które miały zainteresować przybyłych dziennikarską profesją. Na pierwszy ogień poszedł dyktafon, dziś nieco zapomniany, zastąpiony po części, jak mówiła dziennikarka, funkcją nagrywania w smartfonie. Potem pani Ewa pokazała ciekawe okładki czasopism. Była wśród nich taka, która imitowała lustro i można się było w niej przejrzeć. Następnie zebrani mieli okazję zobaczyć okładkę trójwymiarową: gdy popatrzeć pod kątem zjawiała się na niej inna postać. Była też okładka-zdrapka i to od decyzji czytelnika zależało, kogo na niej zobaczy.

Największa gazeta

Redaktor Lubińska zaprezentowała też przybyłym największą gazetę, jaka się ukazała w Polsce. Następnie rozmawiała z uczniami o różnicy między pracą dziennikarza a pisarza. - Chociaż są to różne zawody, to łączą je najważniejsze narzędzia: otwarty umysł i umiejętność formułowania myśli konieczne u tych, którzy je uprawiają - stwierdziła. Opowiedziała też o pracy nad swoim zbiorem reportaży o nietuzinkowych postaciach Ziemi Warmińskiej: – Gdy weźmiecie do ręki tę książkę, może niektóre z nich rozpoznacie?

Na zakończenie zapytała przybyłych, czy wiedzą, że w Lidzbarku znajduje się ulica znanego dziennikarza. Chodziło oczywiście o Waldemara Milewicza, korespondenta wojennego, który ukończył tutaj LO i zginął podczas pracy reportera w Iraku. Jego nazwisko sprowokowało dyskusję o tym, czy zawód dziennikarza może być niebezpieczny.

Spotkanie zwieńczyło wcielenie się dzieci w twórców i stworzenie opowieści, którą można by było zamieścić w gazecie. Pomocą w tym były specjalne kostki edukacyjne, które przygotowała neurologopeda, pani Anna Wojtowicz Raszewska.

Żegnając się z dziećmi redaktor Lubińska powiedziała: – Niedługo idę na emeryturę. Mam nadzieję, że może przynajmniej niektórzy z was przejmą po mnie pałeczkę.

Pisarz trochę jak demiurg

Gościem uczniów klas V – VIII był lidzbarski pisarz i poeta Andrzej Ballo – mający na swoim koncie ponad 15 wydanych książek, a także scenarzysta, twórca sztuk teatralnych i autor tekstów piosenek. Spotkanie z nim prowadziła Inga – uczennica klasy siódmej.

Na pytanie, skąd pisarz ma czerpać natchnienie, gość biblioteki odpowiedział, że inspiracją jest samo życie; może nim się stać każdy jego element. - Najważniejszy jest pomysł, wokół którego można budować fabułę – mówił. Przyznał też, iż nie jest zwolennikiem tradycyjnej, linearnie konstruowanej powieści, za to woli eksperymentować z narracją i podpowiedzi szuka nawet u twórców starogreckiej tragedii. - Żeby napisać jedną książkę, trzeba przeczytać setki innych – stwierdził.

Zaproszony pisarz uważa, że nie trzeba być porządnym człowiekiem, by pisać znakomite utwory. Przywoływał przykłady złodziei i kryminalistów, takich jak François Villon, któremu przeszłość nie przeszkadzała w wejściu do panteonu wybitnych twórców. - Słyszałem też, że jakiś autor powieści w młodości spalił szkołę – oznajmił wywołując zadowolenie na twarzy uczniów. Przypomniał też, iż Cervantes - twórca "Don Kichota" miał kłopoty z prawem, zaś inny literat sporą część swych dzieł napisał siedząc w więzieniu.

Zapytany o ulubiony gatunek odpowiedział, że jest nim aforyzm i za jego mistrza uważa Stanisława Jerzego Leca: – Każdy przed śniadaniem powinien przeczytać przynajmniej jedną z jego maksym i w ten sposób zacząć nowy dzień. Kolejne pytanie dotyczyło ulubionej książki z czasów szkolnych, Zebrani usłyszeli, że najbardziej podobało się gościowi stoiska bibliotecznego opowiadanie „Stary człowiek i morze” Ernesta Hemingwaya, którego do dziś zalicza do swoich ulubionych autorów.

Następnie rozmowa zeszła na temat lektur. Młodzież prowokacyjnie zapytała, czy dla niego „Pan Tadeusz” nie jest nudny, bo dla niej jest. Lidzbarski literat nieoczekiwanie przyznał rację uczniom mówiąc, że twórczość wielu polskich autorów nasycona jest cierpiętnictwem a nie o to przecież w literaturze chodzi. – Lepiej jest się życiem zachwycać niż na nie narzekać – stwierdził.

Nie piszę na serwetkach

Do rozmowy włączyli się nauczyciele towarzyszący uczniom. Jeden z nich zapytał autora, czy zgadza się ze słowami Jonathana Carrolla, że każdy pisarz ma coś ze stwórcy, bo stwarza swój świat na kartach książki. Andrzej Ballo odrzekł, że idąc tym tropem rozumowania, każda książka może stać się dla kogoś Biblią. Germanistka Anna Górska zapytała gościa, jakiej wskazówki udziiłby młodzieży piszącej wypracowania. – Każdą pracę pisemną najlepiej zacząć od cytatu kogoś uznanego - radził. - Autorytetu nikt z nauczycieli nie ośmieli się podważyć . Podał przykład: - Oskar Wilde napisał kiedyś Życie jest zbyt poważne, by o nim poważnie mówić. Te słowa można przyjąć za punkt wyjścia i wplatać w nie swoje przemyślenia.

W trakcie spotkania laureatów konkursów recytatorskich poproszono o zaprezentowanie wierszy poety. – Dobrze było je usłyszeć, bo większości z nich już nie pamiętam – śmiał się autor po ich wysłuchaniu.

Zazwyczaj twórcy literatury są pytani o rytuały towarzyszące im w pracy pisarskiej. Tak było i tym razem. Jakie zatem nawyki ma Andrzej Ballo? Otóż wstaje wcześnie rano, pije kawę za kawą, pomysłów raczej nie notuje, a już szczególnie na serwetkach. Wiersze woli pisać odręcznie, nigdy nie narzeka na brak weny twórczej, ciągle szuka czegoś, czego inni nie odkryli i co najważniejsze: literaturę traktuje nie jak pracę ale jak wspaniałą zabawę.

- Uważam, że świat przedstawiony w książkach jest ciekawszy od rzeczywistego – dodał na zakończenie.

Wojciech Karolonek
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Wojciech
Oceń artykuł:

(0)