Poniedziałek, 16 grudnia 2019. Imieniny Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Podziel się:

Podziel się:

CUDA Z KAWAŁKÓW ŻYCIA

W głównym holu lidzbarskiej „czwórki” zawisła niezwykła wystawa „Inni? Tacy sami!”, która ma na celu zwrócić uwagę uczniów i nauczycieli na miejsce osób niepełnosprawnych w społeczeństwie.

Inspiracją po powstania wystawy były dwie okazje. Kwiecień został ustanowiony miesiącem wiedzy na temat autyzmu, zaś 5 maja obchodziliśmy Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością. Inicjatorkami przedsięwzięcia były nauczycielki współorganizujące kształcenie: Emilia Mejka i Monika Bartczak, terapeutka integracji sensorycznej Katarzyna Sosnowska oraz Anna Wojtowicz – Raszewska, neurologopeda. Panie na co dzień stykają się z problemem niepełnosprawności i z jego konsekwencjami, dlatego też wystawa była okazją, by zaprosić je na rozmowę do biblioteki szkolnej i dowiedzieć się czegoś więcej o miejscu osób niepełnosprawnych w rodzinie i w szkole.
- Zarówno w społeczeństwie jak i w środowisku szkolnym pojawią się wśród nas coraz częściej osoby niepełnosprawne: fizycznie i intelektualnie - zaczyna naszą dyskusję Emilia. – Są one pozornie inne od reszty, ale w głębi przecież takie same. Dzieci z niepełnosprawnością przeżywają tę swoją inność. Uczestniczą w tych samych wydarzeniach, ale odbierają je w odmienny sposób.
I od akceptacji i wrażliwości innych na ich potrzeby zależy czy zamkną się w sobie, czy otworzą się na innych.
Emilia: – A potrafią być wspaniałymi kolegami i koleżankami…
Kasia: – Jednak dużo wysiłku kosztuje ich, aby wejść w relacje z rówieśnikami.
Emilia: – Ale bardzo im na tym zależy. Chcą żyć tak jak wszyscy.

Sukces mimo niepełnosprawności

Na wystawie można obejrzeć sylwetki osób, które pomimo niepełnosprawności odniosły sukces w życiu. Widzimy zdjęcia genialnego fizyka Stephena Hawkinga, przedsiębiorcy i mówcy motywacyjnego Nicka Vujicica, muzyka Liu Wei i innych. Nie brakuje też polskich akcentów. Możemy przeczytać o osiągnięciach pingpongistki Natalii Partyki, piosenkarki Moniki Kuszyńskiej, młodego aktora Piotra Swenda, polarnika i zdobywcy Kilimandżaro Jasia Meli.
Dobór przedstawicieli pokazuje, iż pod każdą szerokością geograficzną są ludzie, którym udało się pokonać własną słabość i wieść satysfakcjonujące życie.
Kasia: - Chciałyśmy pokazać tym doborem zarówno uczniom jak i nauczycielom naszej szkoły, że niepełnosprawność nie wyklucza sukcesu w życiu. Niepełnosprawność nie musi wcale przekreślać realizacji marzeń o wartościowym, spełnionym życiu.
Monika: – Ja ich podziwiam. Zaimponował mi Jasiek Mela. Sama uwielbiam góry, ale nigdy nie weszłam tak wysoko jak on. Ale skoro jemu to się udało, to myślę, że jest to do osiągnięcia i ja pewnie też kiedyś będę mogła zdobywać wysokie szczyty tak jak on.
Kasia: - A mnie motywuje Nick Vujicic - człowiek bez rąk i nóg , który jest zawsze pozytywnie nastawiony, a z którego twarzy nie schodzi uśmiech. Zaimponowała mi też Monika Kuszyńska. Pokazała, że na wózku można się spełniać jako żona i matka i jednocześnie doskonale realizować się w działalności artystycznej.
Monika: - A ja mam szczęście znać osobiście taka osobę, nie muszę szukać daleko. Mój znajomy jest niepełnosprawny. Pięknie maluje i uprawia sport.
– Dziwna sprawa – mówi zamyślona Ania. - Ci ludzie potrafią zmotywować nas, w pełni sprawnych.

Głębokie pokłady człowieczeństwa

Emilia zauważa, że niepełnosprawni mają jakąś taką głęboką w sobie siłę, energię. I co istotne: - Nie przywiązują wagi do błahostek, potrafią dostrzec istotę życia; to, o co w nim naprawdę chodzi. A mają naprawdę poważne problemy.
Monika: – Z tym że to już dla nich nie stanowi problemu. Oswoili go. Stał się częścią ich życia. Pomagają nam „przemeblować” głowę.
Kasia: – Przebywanie w ich towarzystwie pozwala uświadomić sobie, co jest naprawdę ważne w życiu.
Emilia: – Niepełnosprawność staje się trudnym darem. Dzięki niemu można dotknąć istoty człowieczeństwa.
Ania: - Nie mamy innego wyjścia jak nauczyć się razem żyć i wzajemnie akceptować.
Emilia: – Ktoś powiedział, że aby w pełni zakwitnąć jako ludzie, potrzebujemy siebie nawzajem. Każdego dnia.

Książki wyciszają

Druga część wystawy zajmuje prezentacja literatury opisującej życie osób z niepełnosprawnością. Często jest to autobiograficzny zapis osób, które dotknęła niepełnosprawność. Pisanie spełnia dwie funkcje: z jednej strony ma działanie terapeutyczne i pomaga oswoić się z zaistniałą sytuacją. A z drugiej stanowi piękne świadectwo dające nadzieję tym, którzy zmagają się z problemami i czasem nie widzą drogi wyjścia.
Emilia: – Bogactwo książek o ludziach z niepełnosprawnością pomaga nam ich zrozumieć. Możemy wręcz dotknąć ich przeżyć. Literatura pokazuje wnętrze tych ludzi i często w inny sposób byśmy się tego nie dowiedzieli. Podobnie jak filmy.
Kasia: - Chciałabym tu jeszcze wskazać na terapeutyczną rolę biblioteki. Czytanie książek razem z dzieckiem nawet o znacznych deficytach poznawczych bardzo usprawnia jego mózg. Kontakt z tekstem literackim nie tylko zapoznaje z zasobem słów, ale też sprawia, że dziecko staje się bardziej otwarte, pomaga mu odważniej spojrzeć na otaczającą rzeczywistość.
- A te, u których poziom agresji i lęku jest znaczny, czytanie książek doskonale wycisza i relaksuje – dorzuca Monika.

Szacunek dla rodziców

Emilia jest zdania, że duży szacunek i wdzięczność należą się rodzicom: - Oni są jednak najbliżej tych dzieci i najlepiej znają ich potrzeby.
Kasia: - Wkładają olbrzymi wysiłek by ukierunkować swoje pociechy, pokazać im drogę rozwoju.
Ania: - Mówicie tylko o zaletach niepełnosprawności, zaczyna być zbyt różowo i cukierkowato. Pragnę zwrócić uwagę, że nie wszyscy rodzice się godzą z ograniczeniami swoich dzieci. Naprawdę to nie jest takie proste przekonać ich do zmiany myślenia.
Często muszą stoczyć ze sobą walkę. Ale cóż innego pozostaje? Tylko jedno: osuwanie się w rozpacz. A na to nie wolno pozwolić.
- Zarówno rodzice i nauczyciele zmuszeni są dużo wysiłku włożyć w przezwyciężenie zaistniałej sytuacji – kontynuuje Ania. - Ale też należy mieć świadomość, że pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć i one już pozostaną na zawsze. Nie możemy jednak im pozwolić zdeterminować losu dzieci. Trzeba nauczyć je mądrze żyć z niemałymi czasem trudnościami.

Najmłodszym łatwiej

Monika: - Myślę, że młodszym dzieciom jest łatwiej otworzyć się na rzekomą inność kolegów i koleżanek niż wielu starszym. Widzę to, gdy pracuję w przedszkolu w grupie integracyjnej.
Kasia: - Tak, uważam, że im młodsze dzieci spotykają się z niepełnosprawnością swoich rówieśników tym bardziej jest to dla nich normalne, naturalne i niezauważalne.
Monika podaje wzruszający przykład. Gdy pewnego dnia dziecko jej koleżanki spotkało rówieśników z niepełnosprawnością intelektualną, po zajęciach w przedszkolu powiedziało mamie: - Mamusiu, u nas w grupie mamy takie dzieci "chore". Ale ty się nie przejmuj, ja się tym nie zaraziłam!
Nasze rozmówczynie twierdzą, że wystawie przyświecał też inny cel: Ukazać, w jaki sposób szanować wszystkich. Każdego z nas bowiem może dotknąć niepełnosprawność, ułomność, przewlekła choroba. Niektórzy cieszyli się doskonałym zdrowiem, zanim na ich życie nałożyła się tragedia. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku.
- Los osób niepełnosprawnych uczy nas pokory wobec tego, co życie przyniesie – kończy naszą rozmowę Emilia.
Ale nawet wtedy - jak uważa Nick Vujicic „Nie wiesz, jakie cuda można poukładać z połamanych kawałków twojego życia”.

Wojciech Karolonek

Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Wojciech
Oceń artykuł:

(0)