Niedziela, 22 października 2017. Imieniny Haliszki, Lody, Przybysłąwa

Podziel się:

Podziel się:

ZACHWYCIŁY MNIE TAM NIE TYLKO KWIATY JAŚMINU

Rozmawiamy z Dagmarą Miałkowską, pochodzącą z Lidzbarka, która kilka miesięcy pracowała jako wolontariuszka w Indiach, a nam opowiada o swojej fascynacji tamtejszą kulturą.

Kiedy zainteresowałaś się kulturą Indii?

Od dawna przyciągały mnie Indie, ale brakowało mi głębszej wiedzy na ich temat. Podczas studiów na UMK w Toruniu zaczęłam więcej czytać o tej kulturze, zagłębiać się w nią i poszerzać wiedzę na jej temat. Aby dogłębnie się zmotywować, zdecydowałam się napisać pracę magisterską na temat hinduistycznego boga Ganesi pod kierunkiem promotorki, która jest wielką miłośniczką oraz znawczynią kultury Indii i nieustannie rozbudzała moją pasję zachęcając do zgłębiania anglojęzycznych źródeł. Obroniłam się w 2014 roku. Plan pierwotny zakładał, że będę pracować w muzeum, aby spełnić moje marzenie z dzieciństwa.

A jak doszło do wyjazdu?

Po ukończeniu studiów trafiłam do pracy, która okazała się niesatysfakcjonująca. Odczytałam to jako znak, aby szukać innej drogi rozwoju. Był sylwester. W telewizji przez przypadek zobaczyłam program o wolontariacie. Pomyślałam, że mogłabym spróbować. Początkowo chciałam pojechać do któregoś z krajów Europy Zachodniej, a że cały czas rozwijałam swoją pasję, to zadałam sobie pytanie: a czemu by nie do Indii?

Zadałaś pytanie i…

Poszukałam odpowiedzi na nie. Znalazłam organizację studencką AIESEC organizującą pracę wolontariuszy niemal na całym świecie. Zarejestrowałam się i zaczęłam przeglądać dostępne projekty. Wybrałam i niecałe dwa miesiące potem leciałam przez Dubaj do Indii.

Na czy polegała Twoja praca jako wolontariuszki?

Po powitaniu na miejscu przybycia każdy wolontariusz realizował się w ramach wybranego wcześniej projektu. Ja uczyłam podstaw angielskiego i kultury europejskiej dzieci ze slumsów. Przywiozłam z Polski wiele materiałów i gier edukacyjnych, którymi uatrakcyjniałam swoje lekcje, aby zaktywizować maluchy. Po zajęciach bawiliśmy się ze sobą, tańczyliśmy i ogólnie miło spędzaliśmy czas wolny.

Miałaś czas na poznawanie miejscowej kultury?

Organizator naszego wyjazdu zadbał o to, abyśmy się zapoznali z kulturą miejsca, gdzie zostaliśmy zakwaterowani. Odwiedzaliśmy zatem muzea, świątynie i inne ważne lokalne miejsca. Zauważyłam niesamowitą, bardzo bogatą architekturę, na południu Indii budynki są niezwykle kolorowe, bardziej niż w innych częściach kraju. Tak się złożyło, że moją przewodniczką była Niemka znająca miejscowy język, gdyż jej rodzice pochodzili ze Sri Lanki. To mi bardzo pomogło w zgłębieniu historii i zwyczajów okolicy Channei, w której przebywałam. Uczyła mnie ponadto języka tamil, którym bardzo dobrze władała, używanego na południu Indii blisko Sri Lanki.

Co zaskoczyło Cię podczas pobytu w Idniach?

Na pewno zaskoczyła mnie pozytywnie gościnność i troska obcych ludzi, o mnie jako zwykłą cudzoziemkę. Nie wszyscy bowiem wiedzieli, że jestem wolontariuszką. Tamtejsi mieszkańcy zawsze pomagali mi wybrać odpowiednie produkty podczas zakupów, próbowali zaradzić kłopotom i ogólnie dbali, abym wśród nich czuła się dobrze. Wyjeżdżając do Indii obawiałam się zachowań rasistowskich, a stało się wręcz odwrotnie: doświadczyłam bezinteresownej dobroci. Natomiast w krajobrazie uderzał ogromny kontrast między bogactwem a nędzą, bowiem apartamentowce sąsiadowały z chatami z blachy i liści palmowca. Zachwyciły mnie też kwiaty jaśminu i ich aromat.

A było coś, co Cię rozczarowało?

Plaże w Indiach. Są piękne, ale puste. Nikt na nich nie wypoczywa.

Tak Cię zafascynowały Indie, że postanowiłaś pojechać jeszcze raz…

Jak wróciłam z wolontariatu, to usilnie szukałam możliwości, by ponownie tam wyjechać. Po półtora roku udało mi się zebrać środki, aby udać się do Indii już tylko w celach turystycznych, aby odwiedzić inne ciekawe miejsca w Indiach, różne od tych, które widziałam pracując jako wolontariuszka. Byłam w Delhi i Jaipurze, zobaczyłam też wtedy m.in. Tadź Mahal – wielkie indyjskie mauzoleum, Waranasi – święte miasto wyznawców hinduizmu oraz Bothi Gaja – miejsce, w którym Budda doznał oświecenia.

Widziałaś tego bożka, któremu poświęciłaś pracę magisterską?

Nie raz. W licznych świątyniach widziałam wiele jego wyobrażeń, ponieważ przejawia się on w różnych postaciach. Zawsze jednak występuje z głową słonia i różnymi atrybutami.

Wojciech Karolonek
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Wojciech oraz opublikowany na portalu Lidzbark Warmiński: Zachwyciły mnie nie tylko kwiaty jaśminu
Oceń artykuł:

(0)