Niedziela, 22 października 2017. Imieniny Haliszki, Lody, Przybysłąwa

Podziel się:

Podziel się:

Te kryminały dają do myślenia

Czytaniem zarazili mnie rodzice. Odkąd pamiętam książki zawsze mi towarzyszyły, były obok, na wyciągnięcie ręki, zawsze dostępne, przyjazne, oswojone… Tyle ich już przeszło przez moje ręce i oczy, że gdybym miał je policzyć, to nie wiem, czy bym zdołał. Poproszony zatem przez redakcję o polecenie ulubionej książki znalazłem się w nie lada kłopocie.

Niespecjalnie lubię kryminały, ale książki Karin Fossum - „norweskiej królowej zbrodni” wywarły na mnie niezatarte wrażenie. Zatem chciałbym polecić je wszystkim miłośnikom gatunku i nie tylko, ponieważ jest to dobra literatura ubrana w kryminalny sztafaż.

Mało znana autorka takich pozycji jak „Oko Ewy”, „Nie oglądaj się”, „Kto się boi dzikiej bestii” czy „Czarne sekundy” pisze naprawdę świetnie. Zygmunt Miłoszowski zauważył: „Kryminały Karin Fossum, jedne z najlepszych powstających obecnie w Europie, są tak dobre, że gdybym miał wybierać pomiędzy nią a takimi mistrzami jak Mankell i Rankin - wahałbym się długo”.

Jej pogłębiona psychologicznie analiza postaci nie ma sobie równych w dziedzinie powieści kryminalnych. Oprócz misternie utkanej intrygi na tle mrocznej atmosfery norweskiej prowincji mają one tzw. „drugie dno”. Obrazują najbardziej niesamowite przekonanie autorki, że złoczyńcą może być każdy: sąsiad z naprzeciwka, kolega z pracy, miła pani w kawiarni, ktoś, kogo nigdy nie podejrzewalibyśmy o niecne zamiary. Fossum po mistrzowsku przedstawia anatomię rodzącego się powolutku zła: jedno niewinne kłamstwo uruchamia następne - poważniejsze, pogardliwe słowo rzucone przypadkiem pod czyimś adresem generuje przemoc. Jeden z opisywanych przez nią bohaterów dochodzi do prostego w sumie wniosku, że pozbędzie się dotychczasowych kłopotów, gdy wypchnie za burtę statku spacerującego z nim nocą po pokładzie kolegę, który przez przypadek czegoś się o nim dowiedział. Wystarczy jeden ruch. Przecież nikt nie widzi…

Autorka dokładnie pokazuje jak czasem nieprzemyślany gest albo niekontrolowany wybuch złości wystarczy, aby normalny, sympatyczny człowiek stał się zbrodniarzem. Z drugiej strony zauważa, że ludzie pogardzani przez innych, budzący w pierwszym odruchu lęk i odrazę są w głębi dobrymi, wartościowymi ludźmi. „Trzeba się tylko przedrzeć przez ten lęk przed innością” – mówiła kiedyś w wywiadzie.

Pisarka w ten sposób odwraca społeczne porządki, wytrąca nas z kolein utartego myślenia, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Jest przekonana, że nie ma „urodzonych morderców”, że dobrzy ludzie mogą pod wpływem sytuacji popełniać złe czyny, a złoczyńcy zdobyć się na empatię. Jednym słowem uczy uważności na człowieka zmuszając swoich czytelników do zastanowienia się nad jego kondycją oraz postawienia sobie najprostszych pytań, bo jak pisała Szymborska w wierszu „Schyłek wieku”: „Nie ma pytań pilniejszych od pytań naiwnych.”

Wojciech Karolonek
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Wojciech oraz opublikowany na portalu Lidzbark Warmiński: Te kryminały dają do myślenia
Oceń artykuł:

(0)