środa, 20 listopada 2019. Imieniny Anatola, Edyty, Rafała

Podziel się:

Podziel się:

List do redakcji

Święto Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny są dniami zadumy i refleksji. Zastanawiamy się nad sensem istnienia na tej ziemi. Życie tak szybko przemija, że myśli te nawiedzają nas dopiero, gdy spostrzeżemy, że jesteśmy już starzy, a do takiego wniosku dochodzimy odwiedzając groby naszych bliskich, przyjaciół, znajomych.

Robimy jakby obrachunek ze swego dotychczasowego życia, w którym właściwie niewiele zrobiliśmy, a planowaliśmy wiele. Mamy zastrzeżenia, że mogliśmy zrobić więcej, lepiej lub inaczej. Szybko analizujemy również życie naszych zmarłych i popadamy w pewną melancholię.
Paląc znicze nie raz zastanawiałam się nad wypowiedziami niektórych osób: „Zmarł Grzesiek – ciekawe, kto będzie następny? Zmarła Marysia – ciekawe, kogo za sobą pociągnie?” Co to ma znaczyć? Jak to pociągnie za sobą, czy kto będzie następny? Przecież panem życia i śmierci jest sam Bóg. On decyduje o wszystkim, więc co ma do powiedzenia dusza Marysi czy Grześka? Takie uwagi najczęściej słyszy się na pogrzebach. Zawsze jestem zła, gdy ktoś zadaje takie pytania. Zapomniałabym o takich gadkach, gdyby nie wydarzenia jakie nastąpiły w ciągu jednego roku i dotyczyły częściowo mnie. Mój mąż zmarł w lutym po długiej i ciężkiej. W maju umarła sąsiadka z pod szóstki, która będąc po wylewie spędziła na wózku inwalidzkim ostatnie dziesięć lat. We wrześniu umarła sąsiadka z pod dwójki na raka płuc osieracając trójkę małych dzieci, z których najmłodsza córeczka ukończyła zaledwie roczek. W październiku ginie w wypadku samochodowym brat mojej synowej, który mieszkał naprzeciwko. Wszyscy mieszkamy przy tej samej ulicy. Ja mieszkam pod czwórką. Doskonale wszyscy znamy przyczynę ich odejścia. Ja to wszystko rozumiem. Tylko dlaczego w tak krótkim czasie w sąsiedztwie kostucha zabrała aż cztery osoby? Może pytania, zdawałoby się niedorzeczne, o pociąganiu jeden drugiego na tamten świat są prawdziwe? Różne myśli przychodzą do głowy, a szczególnie w taki dzień. Właśnie w to święto chodząc po cmentarzu zastanawiamy się nad zbieżnością pewnych dat i wydarzeń. Zwróciłam uwagę, że na niektórych grobowcach widnieją podobne daty śmierci większości tam pochowanych zmarłych. Na innych miesiące są te same. Dochodzę do wniosku, że niewiele wiemy o wielu rzeczach, jak choćby o przyczynach i wydarzeniach, które nas spotykają. Czas naszego odejścia naprawdę jest wielką tajemnicą , którą tylko zna nasz Stwórca. My natomiast być może nigdy się nie dowiemy dlaczego tak jest. Dlatego nie bądźmy zbyt krytyczni w stosunku do zdawałoby się niedorzecznych pytań .

Krystyna Tomaszewska
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Kamil Onyszk
Oceń artykuł:

(0)