Poniedziałek, 20 sierpnia 2018. Imieniny Bernarda, Sabiny, Samuela

Podziel się:

Podziel się:

Młodzież w służbie ojczyźnie

Polska odbudowywała się po wojnie, a jednym z silniejszych motorów postępu była młodzież. Zobaczcie jak wyglądała rzeczywistość uczennicy szkoły zawodowej w czasach, gdy rodziły się święta 1 i 3 Maja, a niemal każdy, obowiązkowo "na ochotnika" musiał odbudowywać zniszczoną Warszawę. Publikujemy kolejną część wspomnień Krystyny Tomaszewskiej.

Wróćmy do wydarzeń z okresu mojej edukacji w szkole zawodowej. Związek Młodzieży Polskiej już działał i w szkole, pod jej patronatem, zorganizowano zespół taneczny i chór. Ponieważ natura obdarzyła mnie niezłym słuchem i głosem przydzielono mnie do chóru i do zespołu tanecznego. Nie wspomniałam, że w mojej klasie było tylko 5 dziewcząt i około 30 chłopców. W takiej sytuacji byłyśmy na wagę złota i wszystkie śpiewałyśmy i tańczyłyśmy w zespole. Był to pierwszy rok w tej szkole, gdzie dziewczyny uczyły się typowo męskiego zawodu o specjalizacji elektromontera budowlanego. Przez pierwsze trzy dni tygodnia uczyliśmy się języka polskiego, rosyjskiego, nauki o Polsce i świecie współczesnym, matematyki, elektrotechniki, maszynoznawstwa i fizyki, natomiast następne trzy były przeznaczone na zajęcia warsztatowe.

Muszę przyznać, że z mojego punktu widzenia było fajnie. Koledzy pomagali nam w zajęciach zawodowych na warsztacie. Na praktyki w terenie nas nie brano, z góry zakładając, że to nie jest zawód dla kobiet, więc i tak w nim pracować nie będziemy. I mieli rację.
Próby naszego zespołu odbywały się po lekcjach. Śpiewaliśmy przede wszystkim piosenki rosyjskie przetłumaczone na język polski, jak również po rosyjsku. Język ten mieliśmy już opanowany, przecież od 5 klasy szkoły podstawowej obowiązkowo nas go uczono. Muszę przyznać, że piosenki były melodyjne i z ochotą je śpiewaliśmy na głosy. Tańce jakie tańczyliśmy również w większości były rosyjskie.
Bardzo chciałam uniknąć opisywania wydarzeń i drogi jaką szła ówczesna władza, aby wcisnąć w umysły nie tylko ludziom dorosłym, ale przede wszystkim młodzieży, swoją ideologię. Naprawdę nie chcę swoich wspomnień upolityczniać, ale tak naprawdę się działo, że wszystkie wydarzenia w kraju i w życiu osobistym w tym czasie były ze sobą ściśle związane. Czuwało nad tym wszystkim P.Z.P.R. i Z.M.P. Na początku nowych zmian ustrojowych część obywateli, którzy starali się przeciwstawić wpływom i wytycznym wychodzącym z Kremla, została brutalnie potraktowana. Na wiele lat trafili do więzienia, niektórzy poumierali, nie wytrzymując brutalnych przesłuchań, a część uciekła z kraju. Reszta obywateli podporządkowała się nowym porządkom, przynajmniej na jakiś czas.
Ówczesnej władzy było już za mało, że rozparcelowana ziemia została rozdana. Trzeba było teraz tak zaagitować chłopów, aby wyrazili zgodę na stworzenie ze swoich niewielkich gospodarstw spółdzielnie produkcyjne, na wzór radzieckich kołchozów. W tym celu, obok agitatorów, posłużono się również młodzieżą.
W soboty i niedziele wyjeżdżaliśmy w teren. We wsiach i małych miasteczkach organizowano mityngi. Agitatorzy w swoich przemówieniach namawiali przedstawiając korzyści jakie osiągną wyrażając zgodę na taki tryb gospodarowania, a my tworzyliśmy część artystyczną. Na koniec tradycyjnie odbywała się zabawa ludowa. Bardzo często w organizacji imprez pomagało wojsko.
Całe szczęście, że Polscy chłopi nie dali się zmanipulować i nie wyrazili zgody na kolektywne gospodarowanie.
Na ziemiach zachodnich, gdzie było dużo niezagospodarowanej ziemi, utworzono P.G.R. (Państwowe Gospodarstwa Rolne). Na początku nie za bardzo było komu tam pracować, a kiedy zbliżały się żniwa czy wykopki, wykorzystywano do zbioru młodzież, wojsko, a nawet pracowników zakładów pracy. Najgorsze były wykopki i zbiór buraków cukrowych. Przy złej pogodzie, a taka najczęściej występuje jesienią, wracaliśmy do domu przemoczeni, zmęczeni i usmarowani gliną. Do pracy często dawano nam ubrania wojskowe i buty. Choć bywało ciężko nie narzekaliśmy, bo było wesoło. Śmialiśmy się, śpiewaliśmy i żartowaliśmy, a zmęczenie w młodym wieku szybko mija. Poza tym wierzyliśmy, że będzie lepiej i ojczyźnie w potrzebie trzeba pomóc. Nie ocenialiśmy, byliśmy zbyt młodzi, aby wyciągać jakiekolwiek wnioski.
Był to czas, kiedy cała Polska odbudowywała się z ruin, jakie pozostawiła wojna. Położono przede wszystkim duży nacisk na odbudowę Warszawy, którą Hitler postanowił zrównać z ziemią w zemście za Powstanie Warszawskie. Odbudowa była wręcz patriotycznym obowiązkiem akceptowanym przez wszystkich Polaków.
W styczniu 1948 roku utworzono z innych istniejących organizacji młodzieżowych S.P. (Służba Polsce). Była to twór zorganizowany na wzór wojskowy. Z czasem powstały z niej O.H.P. (Ochotnicze Hufce Pracy), które zrzeszały młodzież powyżej 16 roku życia. Miały one za zadanie m.in. odgruzowywanie kraju i odbudowę stolicy. Każdy „na ochotnika” musiał przynajmniej przez dwa miesiące pracować za darmo na rzecz ojczyzny. Moje koleżanki i koledzy, którzy byli przerośnięci będąc jeszcze w szkole podstawowej, musieli w czasie wakacji spełnić swój patriotyczny obowiązek. Szczęśliwie mnie ta przyjemność ominęła – byłam za młoda. (CDN)

Krystyna Tomaszewska

fot. W klasie Krysi było zaledwie 5 dziewcząt. (Na zdjęciu męska część klasy)
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Kamil Onyszk
Oceń artykuł:

(0)