Niedziela, 24 czerwca 2018. Imieniny Danuty, Jana, Janiny

Podziel się:

Podziel się:

Trudna decyzja

Dziś kolejna część wspomnień Krystyny Tomaszewskiej, która właśnie rozpoczęła naukę w szkole zawodowej. Nie modlono się już przed lekcją, a miejsce krzyża w klasach zajął orzeł bez korony oraz portrety Lenina, Stalina i „bohaterów” władzy ludowej.

Stało się – decyzja podjęta. 1 września 1951 roku rozpoczęłam naukę w Zasadniczej Szkole Elektrycznej w Lidzbarku Warmińskim.
Był to okres coraz większego umacniania się władzy ludowej. Zrozumiano, że aby powiodły się plany komunizacji kraju należy przede wszystkim postawić na młodzież, pozyskać jej zaufanie i wychować na wzór sowiecki. Pozbawić całkowicie wiary w Boga, a uwielbiać takich ludzi jak Lenin i Stalin przekonując, że droga przez nich wytyczona jest jedyną do osiągnięcia dobrobytu i pokoju na całym świecie.
W szkole na początku lekcji nie było już modlitwy, ale była zbiórka na korytarzu. Śpiewaliśmy hymn młodzieży demokratycznej i czytaliśmy tzw. prasówki. Każdego dnia przygotowywał ją kolejno inny uczeń. Kładziono nacisk, aby referowane były przede wszystkim najważniejsze wydarzenia polityczne, sukcesy przodowników pracy i zaangażowanie całego społeczeństwa do przeprowadzanych zmian. Referowano również inne doniesienia prasowe, ale głównie jako ciekawostki niemające większego znaczenia. Dopiero po tym wszystkim rozchodziliśmy się do klas.
W klasie, na głównej ścianie naprzeciwko ławek wisiał, zamiast krzyża, orzeł - symbol naszej państwowości. Oczywiście pozbawiony korony. Po bokach portrety Bieruta, Cyrankiewicza, Żymierskiego... z biegiem lat, jak zmieniali się nasi przywódcy, zmieniały się także portrety.
Na bocznej ścianie naprzeciwko okien wisiały portrety Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina, czyli tych, którzy przyczynili się do zmiany ustroju, głoszący w swoich tezach sprawiedliwość społeczną, a w związku z tym raj na ziemi.
Następna ściana obwieszona była portretami polskich i sowieckich działaczy komunistycznych. Nie będę wymieniać z nazwisk – było ich tak wielu.
Muszę powiedzieć, że planowo podchodzono do komunizacji młodzieży. Pomimo istniejącego harcerstwa powołano nową organizację młodzieżową ZMP, czyli Związek Młodzieży Polskiej. Nadgorliwcy i agitatorzy byli wszędzie i tak na początku rozpoczęcia roku szkolnego całą klasą wstąpiliśmy do ZMP. W innych klasach, gdzie uczyła się młodzież starsza, nie każdy chciał być członkiem tej organizacji. Przez to byli oni obserwowani i szykanowani, udaremniano im dalszą naukę i uniemożliwiano podjęcie pracy na lepszych stanowiskach, a niektórzy trafili nawet do więzienia.
Organizację tą stworzono, aby przygotować i wyszkolić przyszłą kadrę PZPR i obsadzić aktywistami wszystkie kierownicze stanowiska w kraju. Opinia i poparcie tej organizacji umożliwiała dostęp do dalszej nauki na wyższych uczelniach.
Trzeba wiedzieć, że w Polsce powojennej było bardzo mało ludzi wykształconych. Zostali oni wymordowani przez sowietów i hitlerowców, a nie wszystkim tym, którzy przeżyli ufano. Na początku dla władzy ludowej wystarczyła umiejętność czytania, pisania i liczenia. Trzeba było oczywiście być aktywnym członkiem partii, a kierownicze stanowisko i władza była w twoich rękach.
Cwaniacy bardzo szybko zmienili swoje poglądy i stali się czynnymi aktywistami wychwalającymi władzę ludową. Karierowicze byli, są i będą. Oni nie liczą się z niczym i nikim, chcą być ciągle na świeczniku. Mogłabym przedstawić wiele przykładów tych, co walczyli z kościołem i religią, a obecnie po zmianach ustrojowych siedzą w pierwszych ławkach w kościele i aktywnie w jego życiu uczestniczą. Czy szczerze? Targają mną wątpliwości, których nie mogę się pozbyć. Niech Bóg im wybaczy. Jedną rzeczą, którą pochwalam było to, że postanowiono zlikwidować w Polsce analfabetyzm. Zorganizowano podstawowe szkoły wieczorowe dla dorosłych i zmuszano, aby analfabeci nauczyli się pisać, czytać i liczyć, a nie podpisywać się krzyżykami, co było wtedy dość powszechne.
Organizowano różnego rodzaju propagandowe, jak mówiono „uświadamiające”, akademie, które miały na celu poparcie obecnej władzy ludowej, maszerującej właściwą drogą do osiągnięcia dobrobytu dla wszystkich, a szczególnie robotników i chłopów.
Potępiano wszystkich, którzy posiadali jakieś majątki. Chłop, który posiadał 10 h ziemi był już kułakiem wyzyskującym innych ludzi i takiego należało napiętnować. Rzeczywistość była diametralnie inna. Często było tak, że cierpiał większą biedę od tych małorolnych, bo był pozbawiony ulg, przydziałów i wszelkiej pomocy.
Już na samym początku po wyzwoleniu wprowadzono reformę rolną. Wszystkie duże majątki ziemskie odebrano prawowitym właścicielom i rozdano drobnym chłopom, ludziom pracującym na folwarkach i innym bezrolnym. Odebrano prawnym właścicielom pałace, kamienice, dworki, place, fabryki, duże zakłady produkcyjne itp. Cały ten majątek przejęło państwo, oczywiście prawnie, tworząc i wydając odpowiednie dekrety, ustawy i rozporządzenia. Nastąpiła nacjonalizacja przemysłu. Tłumaczono, że wreszcie nastąpiła sprawiedliwość. Na takich akademiach najpierw odczytywano referaty wyjaśniające takie postępowanie i hołdujące obecnej władzy ludowej. Po takich przemówieniach na zakończenie odbywały się występy artystyczne i zabawa ludowa. (C.D.N.)

fot. Krystyna w czapce jaką nosili uczniowie elektrycznej szkoły zawodowej
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Kamil Onyszk
Oceń artykuł:

(0)